W elektronicznej ciszy, czyli nawigacja na morzu w wersji „unplugged”.
Kilka lat temu, na jednym ze szkoleń żeglarskich prowadzący zapytał:, „Co jest najważniejszym celem nawigacji?„Określenie pozycji jachtu” – padła odpowiedź. „A jak to zrobić?” – kontynuował instruktor. „Trzeba odczytać namiary z GPS” – i tym razem uczestnicy odpowiedzieli bez wahania. „A co jeśli padnie nam GPS?” – sprytnym pytaniem ripostował prowadzący. Kursanci odpowiedzieli: „Trzeba włączyć drugi…”
Planując rejs morski oprócz licznych przygotowań natury nawigacyjnej, logistycznej i sprzętowej, należy również pochylić się nas zaopatrzeniem kambuza w adekwatne do potrzeb wiktuały i napitki. Zapewne każdy ma „jakąś” swoją metodę, ja opisze Wam nasze ostatnie przygotowania do 7-dniowego rejsu Jastarnia – Gotland – Jastarnia.
Wszystko zaczęło się jeszcze w zeszłym roku. Gdy wracaliśmy z rejsu Lipawa – Kłajpeda – Władek to snuliśmy plany kolejnego bałtyckiego stażu. Traf chciał, że padło na największą wyspę basenu Morza Bałtyckiego, czyli szwedzki Gotland.
Czy wielkie żaglowce to już zamierzchła przeszłość? Czy pozostały nam tylko ich piękne zdjęcia zdobiące ściany naszych domów i tawern? Nie! Żaglowce pływają, a nawet odbudowują swoją zaszczytną pozycję wśród innych jednostek. Ogólnoświatowe regaty Sailing Tall Ships wydatnie przyczyniły się do ich popularyzacji. Wbrew pozorom, te piękne statki cechują się często bardzo dobrymi właściwościami nautycznymi, a żeglowanie nimi sprawia ogromną frajdę, czego niedawno mogłem osobiście doświadczyć.
Archipelag La Maddalena położony pomiędzy Sardynią i Korsyką to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie. Po prostu wymarzone miejsce do letniego urlopu. Ciepłe morze, cudowne zatoki, słońce i łagodny wiatr prowokują do leniwego rozkoszowania się cudami natury. Pejzaże morskie o wiele bardziej niż Morze Śródziemne przypominają odległe Karaiby czy Seszele. Jest to jednak środek bogatej Europy, a co za tym idzie poziom rozwoju infrastruktury oraz atrakcji poza żeglarskich jest bardzo wysoki.
Kontynuujemy nasz rejs po wodach Grecji. W trzeciej odsłonie chcę przedstawić rejon mniej znany, lub rzadziej odwiedzany przez żeglarzy z Polski. Jednak podobnie jak pozostałe akweny i wyspy Grecji nad wyraz urokliwy. Znów było ciepło, klimatycznie, żeglarsko i przyjemnie… Tyle zachwytów nie jest przesadą kiedy zawita się do krainy władcy mórz: Posejdona.
Tym razem nowy autorski pomysł na trasę turystycznego rejsu Santorini – Ateny. Cel był jeden: spędzić jak najwięcej czasu na najbardziej oddalonych od lądu Cykladach. Po doświadczeniach z poprzednich rejsów nasze gusta są już wykształcone – oczekujemy wspaniałych krajobrazów, z dala od zgiełku wielkomiejskiego. Do tego oczywiście słońca, kąpieli w ciepłym morzu i pysznej greckiej kuchni, słowem urlopowej sielanki. Cyklady środkowe w tym Małe Cyklady to perła w całym archipelagu. To wymarzony akwen dla żeglarzy, którzy oprócz „jachtingu” pragną zaznać emocji związanych z silniejszym wiatrem.
3.30 – głośny dźwięk budzika, do którego normalnie jestem przyzwyczajony wrzyna się z bólem w uszy. Czyżby dreszcz niepokoju przed nieznanym? Wszak to mój pierwszy atlantycki rejs! Kilkanaście minut później jadę samochodem, by za następne kilka chwil stać w niewyobrażalnej kolejce do odprawy.