Rejs: Mazury przed sezonem – doświadczenia spragnionych żeglowania
Od lat zwyczajowo przyjęte jest, że sezon żeglarski na śródlądziu zaczyna się od tzw. długiego weekendu majowego. Stoją za tym faktem wieloletnie przyzwyczajenia i warunki pogodowe tzw. wczesnej wiosny. W mej pamięci jest sezon, kiedy lód zszedł z jezior na 10 dni przed majówką, robiąc stracha firmom i żeglarzom… Ale czy na prawdę nie można żeglować wczesną wiosną? Czy można zorganizować rejs przed sezonem?
W czasie moich rejsów zdarzyło się kilka przygód, które skończyły szczęśliwie, jednak równie dobrze mogły z nich wyniknąć spore kłopotki (jak to mawia moja mała córka). Rzecz dotyczy awarii różnych elementów takielunku i wyposażenia na żaglówce. Warto się zastanowić, czy i jak można było ich uniknąć.
Piękny sposób spędzania czasu jakim jest żeglarstwo na śródlądziu może niekiedy przerodzić się w koszmar w przypadku fatalnych zdarzeń losowych lub nieprzestrzegania warunków umowy czarteru. Warto wiedzieć na co należy zwrócić uwagę przy podpisywaniu umowy. Dotyczy to zwłaszcza osób, którzy będą po raz pierwszy skiperami.
Planując rejs morski oprócz licznych przygotowań natury nawigacyjnej, logistycznej i sprzętowej, należy również pochylić się nas zaopatrzeniem kambuza w adekwatne do potrzeb wiktuały i napitki. Zapewne każdy ma „jakąś” swoją metodę, ja opisze Wam nasze ostatnie przygotowania do 7-dniowego rejsu Jastarnia – Gotland – Jastarnia.
Sezon żeglarski 2014 zbliża się wielkimi krokami. Zaczynamy planować rejsy bliższe i dalsze, kompletujemy sprzęt, poprawiamy formę… a czy pamiętamy o bezpieczeństwie? Mariway Sailing Club chciałby przypomnieć o tym jak ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa na wodzie. Oczywiście moglibyśmy napisać sami, co należy robić, aby bezpiecznie wrócić do domu z każdego rejsu, stwierdziliśmy jednak, że najlepiej zapytać o to profesjonalistę, który na co dzień ratuje potrzebujących z opresji.
Bo ja, proszę pana, chlebek lubię cienko posmarować margarynką i na to mieloneczkę z pomidorkiem – powiedziałby pewnie niejeden żeglarz. No właśnie, myślę że warto poświęcić chwilę temu, co nas czeka od strony kulinarnej na rejsie. A o czym będzie ten tekst? O żeglarskiej kuchni, czyli co kupić, co ugotować (i czy w ogóle) oraz jak to wszystko magazynować, ale najważniejsze pytanie to jak całość zaplanować?
Zawsze miałem się za twardziela. Na jachcie także. Sprowadzało się to do pływania przy silnym wietrze w głębokim przechyle – „z fantazją”. Odkąd jednak zacząłem pływać po morzu zorientowałem się, że jestem słabeuszem. A to dlatego, że często warunki pogodowe zmuszały nas do refowania. A tak na serio, to refowanie, będące ważnym manewrem żeglarskim, poprawiającym bezpieczeństwo i komfort żeglugi, wciąż nie jest zbyt popularne na wodach śródlądowych. Jachty idące w dużym przechyle, by chwile potem gwałtownie wyostrzyć, są charakterystycznym elementem krajobrazu np. Wielkich Jezior Mazurskich.
Ten artykuł jest wyjątkowy. Powstał on ku przestrodze. Dlaczego? Aby uświadomić, że do sytuacji trudnych, czy tragicznych na jachcie, może dojść na skutek splotu kilku nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, lub serii popełnionych błędów. My mieliśmy dużo szczęścia i cała przygoda zakończyła się szczęśliwie. Jednak niewiele brakowało…
Sprzęt, a właściwie ekwipunek żeglarski bardzo przez ostatnie lata się zmienił. Dysponując odpowiednim budżetem mamy szansę zaopatrzyć się we wszystko co zostało wymyślone i wprowadzone na rynek. No dobrze, ale co z takiego szerokiego spectrum powinno być elementarnym wyposażeniem żeglarza planującego np. rejsy bałtyckie, czy atlantyckie o śródlądziu nie zapominając? Szukając odpowiedzi odwołam się do swoich i kolegów z Mariway doświadczeń.
Kontynuujemy rubrykę żeglarskich opowieści z morałem, licząc, że te zabawne historyjki czegoś bohaterów nauczyły, a pozostałych mogą nauczyć. Na żeglarskim szlaku jest wiele pułapek i momentów trudnych, ale większość z nich to efekt prostych błędów z których należy się śmiać. Warto je jednak także poddać krótkiej analizie i traktować jako cenne wskazówki na przyszłość.