Rejs: Zalew Koronowski
Są żeglarze, którzy uwielbiają wąskie jeziora z zalesionymi brzegami – żeby było cicho spokojnie i malowniczo. Dlatego też, chętnie odwiedzają jeziora Nidzkie i Bełdany na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Jeżeli Ty, drogi czytelniku, zaliczasz się do nich, to musisz koniecznie odwiedzić Zalew Koronowski. Przypomina on wymienione wcześniej akweny, tylko że jest od nich kilka razy większy!
Planując ten rejs mieliśmy dwa cele: po pierwsze – pożeglować, pobyć jak najdłużej na morzu; po drugie – zobaczyć i pozwiedzać wyspę, o której słyszeliśmy, że jest bardzo ładna. Pierwszy cel udało się zrealizować z połowiczną satysfakcją, ponieważ w drodze powrotnej była flauta i jechaliśmy na silniku. Drugi cel zrealizowaliśmy w 100% – nawiązując z przymrużeniem oka do słów inżyniera Mamonia: „aż dziw bierze, że nie wzorują się na zagranicznych”. Po prostu jest tam tak fajnie, że trudno się do czegokolwiek przyczepić.
W pewnym wieku żeglarze, którzy do niedawna uprawiali jachting sportowy i rekreacyjno – rozrywkowy muszą nabrać nowych przyzwyczajeń. Od chwili, kiedy na świecie pojawiają się własne dzieci lub dzieci znajomych, z którymi dotychczas ochoczo żeglowaliśmy zmienia się perspektywa pływania. Tzw. żagle rodzinne to żadna ujma dla wodniaka, wręcz przeciwnie to sposób i możliwość na przedłużenie w naturalny sposób swojej „żywotności na wodzie”. Nowe pokolenia żeglarzy wymagają najlepszych wzorców, Zosia czy Staś wpatrzeni w tatę, mamę czy wujka łatwiej zrozumieją zagadkę „skąd wieje wiatr” i z większym uśmiechem podejdą do nowej przygody.
Miejsce wyjątkowo warte odwiedzenia. Idealne warunki do uprawiania żeglarstwa na śródlądziu – jedno z najlepszych miejsc w kraju. Połączenia kanałami z Pojezierzem Ostródzkim oraz Zalewem Wiślanym dają możliwość organizacji rejsu nawet 3 – 4 tygodniowego! Szczególnie polecamy uwadze tym, którzy znudzili się już szlakiem Wielkich Jezior Mazurskich i panującym tam tłokiem.