Klimat z przed lat… i wyjątkowy klub żeglarski PTTK „Wodnik” w Brodnicy

Napisany przez Michał Kwiatkowski. Opublikowane w Śródlądzie

Zdjęcie0304Brodnicę i pobliskie pojezierze znam bardzo dobrze. To tu u babci i dziadka będąc pacholęciem spędzałem wakacje. Piękno tych stron podziwiałem podczas wycieczek pieszych, rowerowych, czy kajakowych. Kiedyś udało mi się nawet pożeglować Omegą po jeziorze Partęczyny. Wiedziałem, że nad jeziorem Niskie Brodno znajduje się klub żeglarski, lecz nigdy wcześniej tam nie byłem. Jednak w ostatnią niedzielę…

W ostatnią niedzielę będąc w Brodnicy postanowiłem popływać żaglówką. Pojechałem na ulicę Wczasową, gdzie pod numerem 5 mieści się Klub Żeglarski PTTK „Wodnik”. Musiałem chwilę poczekać na gospodarza ośrodka, gdyż pojechał do domu na śniadanie. Po niedługim czasie zjawił się na przystani i wskazał miejsce na parkingu, gdzie mogłem zostawić auto. Oprócz nas nie było nikogo. Chyba pora była zbyt wczesna, a poza tym miejsce o tej porze roku (pierwsza połowa czerwca) nie jest zbytnio oblegane przez turystów, raczej zaglądają tu znajomi gospodarza i członkowie klubu. Uzgodniliśmy, że wypożyczę żaglówkę typu „Wodnik”. To bez kabinowa, balastowa konstrukcja. Otaklowaliśmy ją, ja otrzymałem kapok, oraz radio UKF abym mógł skontaktować się z bazą w razie kłopotów. Klucz do auto oddałem na przechowanie – tak na wszelki wypadek. Na kei usłyszałem ostatnie instrukcje (jak daleko od brzegu należy robić zwroty aby nie wpaść w zielsko, itp.) i wypłynąłem. Po chwili skontaktowaliśmy się przez radio, wymieniliśmy kilka zdań, ja usłyszałem życzenia przyjemnego żeglowania i odpłynąłem.

Dawno już nie pływałem konstrukcją tego typu. Bardzo miłe wrażenie zrobiła na mnie zwrotność żaglówki, jej natychmiastowa i precyzyjna reakcja na ster, a także brak dryfu i momentalne dochodzenie do prędkości po zwrotach. No cóż, to nie to samo co wysokie kabinowe „mydelniczki” na których z reguły żegluję. Po kilku zwrotach doszedłem do wprawy i „zaprzyjaźniłem się” z żaglówką. Przy samotnym pływaniu to bardzo ważne, aby wszystko wykonywać perfekcyjnie i bez poprawek oraz żeby ergonomicznie poukładać wszystkie sznurki, czy elementy wyposażenia, tak, żeby nie trzeba było ruszać się z miejsca podczas żeglowania. Wiatr nie był silny: 2, w porywach 3 stopnie Beauforta. Pływało się wyjątkowo przyjemnie. Jacht szybko i sprawnie pokonywał kolejne metry wody, a ja miałem wyjątkową frajdę.

Niskie Brodno nie jest dużym jeziorem, to też po kilkudziesięciu minutach dopłynąłem do jego końca. Dalej była tylko struga, którą można dotrzeć do jeziora Wysokie Brodno, jednak jest to możliwe tylko kajakiem. Wykonałem więc zwrot i ruszyłem w stronę przystani. W stronę powrotną płynąłem z wiatrem, więc po niedługim czasie dotarłem na miejsce. Wywołałem przez radio gospodarza przystani i poprosiłem o pomoc przy zacumowaniu. Uzgodniliśmy, że mam nie zrzucać grota, gdyż niebawem z jachtu ma korzystać kolejny żeglarz. Zwinąłem więc foka, aby manewry przy kei wykonywało mi się wygodniej i na grocie skierowałem się do kei. Wiatr był dopychający. Początkowo płynąłem nieco po zawietrznej pomostu, lecz potem wyostrzyłem, stanąłem w „łopocie” i wiatr powoli skierował mnie w miejsce, gdzie oczekiwał na mnie gospodarz przystani. Zacumowaliśmy łódkę i odczepiliśmy „talię”, aby grot nie „pracował”. Zabrałem swoje rzeczy, oddałem radio i kapok. Miałem już odjechać, lecz jakoś nie miałem ochoty opuszczać tej przystani. Postanowiłem chwilę porozmawiać z gospodarzem, dowiedzieć się czegoś o klubie i o żeglarstwie w Brodnicy w ogóle.

Przystań nie jest duża, to raptem 3, może 4 tys. m2 położonych nad jeziorem. Nad wodą rosną olchy, dając miły cień. Jest tu także stary hangar na sprzęt oraz budynek sanitarny. Przy pomoście który ma kształt litery Y stało zacumowanych 5 żaglówek – własność klubu. To 3 jednostki kabinowe oraz 2 odkryte.

W trakcie rozmowy dowiedziałem się, że miejsce gdzie znajduje się przystań, zostało przekazane przez miasto 65 lat temu. Początkowo działał tam klub wioślarski, ale także zaczynało się rozwijać żeglarstwo – głównie dzięki harcerskim drużynom wodniackim. Około 38 lat temu powstał klub żeglarski „Wodnik”, czyli organizacja istniejąca w tym miejscu do dziś. Działa on pod szyldem PTTK. Skupia 30 członków, bardzo ze sobą zaprzyjaźnionych i zżytych.

Okazało się że hangar na sprzęt ma dużo starszą historię niż przystań. W czasie wojny stał on w miejscowości Górzno (ok. 20 kilometrów od Brodnicy) i służył jako barak mieszkalny dla organizacji Hitlerjugend. Późnej, gdy powstał klub wodniacki, został przeniesiony na obecne miejsce i służy po dziś dzień, jednak już innym celom. W hangarze jest też warsztat naprawczy, gdzie gospodarz przystani samodzielnie dokonuje napraw oraz konserwacji sprzętu.

Klub organizuje regaty żeglarskie. W tym roku na zwycięzcę całego cyklu regat, które trwać będą do końca sezonu, czeka pamiątkowy puchar. Emocje na pewno będą znakomite.

Miejsce to ma wyjątkową atmosferę w zasadzie chętnie zostałbym tam jeszcze trochę, ale byłem umówiony z babcią na obiad i nie wypadało mi się spóźnić. Na pewno jednak odwiedzę przystań podczas kolejnej wizyty w tych stronach. Tam atmosfera żeglarska i relaksujący spokój sprawia, że chętnie zostałoby się dłużej.

Tags: