Jezioro Pluszne: rejs wędkarsko – żeglarski
Syn dorósł. Nie wiadomo kiedy. Nie tak dawno był całkiem mały, potem trochę większy, lecz w dalszym ciągu mały. Obecnie ma 6 lat z ogonkiem i w zasadzie dalej jest mały, ale jednak dorósł. Któregoś dnia powiedział, że chciałby pojechać ze mną i tylko ze mną (co wyraźnie zaznaczył) na łódkę. Skoro sam podjął decyzję, że chciałby z ojcem popłynąć żaglówką, to znaczy że dorósł. Przynajmniej ja tak to widzę.
Jezioro Orzysz znajduje się niedaleko głównego szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Żeby na nie dotrzeć trzeba ze Śniardw przepłynąć na jezioro Tyrkło (bułka z masłem), a następnie pokonać ponad dziesięciokilometrową rzekę Orzyszę (to już wyzwanie). Czy jest to możliwe?
Nareszcie przyszedł długo oczekiwany wrześniowy piątek. Wieczorem mieliśmy zjawić się na przystani w Rajgrodzie, aby odebrać wiekowego Morsa GT, którym to postanowiliśmy popływać weekendowo po jeziorze Rajgrodzkim. To urokliwe jezioro przypominające trochę Jeziorak położone jest w północno wschodniej części Polski. Jest jednym z niewielu miejsc nieodkrytych szerzej przez żeglarzy, co z pewnością doceniają ci którzy nie przepadają za tłumem.
W pewien sierpniowy wtorek wykonałem telefon do kolegi: „jedziemy w weekend gdzieś popływać?”. „Oczywiście że jedziemy, tylko gdzie?” – odpowiedział on. „Wielkie jeziora – bez sensu, suwalskie za daleko, na Jezioraku byłem w czerwcu, a coś byś powiedział na okolice Ostródy?”. „Pasuje. Ręka”. „Ręka”.
Był piękny sobotni sierpniowy poranek. Tego dnia umówiliśmy się z przemiłym panem Bosmanem na wyczarterowanie żaglówki. Z łódek kabinowych została mu tylko jedna, gdyż Carina i Orion były już wcześniej zarezerwowane. Krótko po 10.00 dotarliśmy do klubu żeglarskiego Lumel nad jeziorem Niesłysz (woj. Lubuskie). Otworzyliśmy bramę i zaparkowaliśmy auto. Wyjęliśmy rzeczy i ruszyliśmy na pomost. Przedostatnia łódka po lewej stronie to był on…
Dejguny to duże, piękne jezioro leżące zaledwie kilka kilometrów od Giżycka. Mało kto o nim wie, a tylko garstka żeglarzy mazurskich po nim żeglowała. Dlaczego? Otóż aby się na nie dostać trzeba pokonać ok. dwukilometrową rzeczkę. Nie jest to przeprawa łatwa. To na prawdę żeglarski survival, ale jednocześnie niezapomniana przygoda!
Brodnicę i pobliskie pojezierze znam bardzo dobrze. To tu u babci i dziadka będąc pacholęciem spędzałem wakacje. Piękno tych stron podziwiałem podczas wycieczek pieszych, rowerowych, czy kajakowych. Kiedyś udało mi się nawet pożeglować Omegą po jeziorze Partęczyny. Wiedziałem, że nad jeziorem Niskie Brodno znajduje się klub żeglarski, lecz nigdy wcześniej tam nie byłem. Jednak w ostatnią niedzielę…
W czasie moich rejsów zdarzyło się kilka przygód, które skończyły szczęśliwie, jednak równie dobrze mogły z nich wyniknąć spore kłopotki (jak to mawia moja mała córka). Rzecz dotyczy awarii różnych elementów takielunku i wyposażenia na żaglówce. Warto się zastanowić, czy i jak można było ich uniknąć.
Sierpniowe żagle rodzinne postanowiłem spędzić nad Jeziorakiem. Ponieważ moje dzieci są małe (3 i 5 lat), to starałem się wybrać akwen w miarę bezpieczny (wąski), tak aby w razie czego szybko można było dopłynąć do brzegu. Jeziorak idealnie spełniał to założenie.