Cud w Ogonkach, czyli o przemienieniu kotwicy patentowej Danfortha w znak drogowy.

O utopionych kotwicach w towarzystwie żeglarskim powiedziano już wiele. Nie jest to bynajmniej temat wyczerpany! Zapewne wielu żeglarzy, tych mniej i bardziej doświadczonych, w bliższej lub dalszej przyszłości, dopisze wiele kształcących rozdziałów tej niekończącej się księgi. Są to z reguły historie zabawne, jednak proponowalibyśmy dostrzec w nich aspekty edukacyjne, gdyż najlepiej zawsze uczyć się na błędach. My też pewnego pięknego dnia pożegnaliśmy piękną kotwicę patentową Danfortha…
37 osób, 5 jachtów 33 stopowych, 3 dni jesiennego rejsu to bilans żeglowania członków i przyjaciół Mariway Sailing Club po mazurskich jeziorach. Doroczne męskie żagle już za nami. Było warto – silny wiatr, zmienna pogoda i kilka awarii dostarczyło wielu emocji i energii do planowania kolejnych rejsów.
Moja żona Martyna powiedziała: „o rany, tu jest fajniej niż na Mazurach!”. Myślę, że to najlepsza rekomendacja tego szlaku, zwłaszcza dla damskiej części załóg. Co wpłynęło na tę euforyczną wprost ocenę? Na pewno urzekająca uroda tego jeziora, a także wzorcowe zagospodarowanie terenu – sporo doskonale zorganizowanych ośrodków wczasowych (wiele z odnowionymi toaletami, bazą gastronomiczną, plażami, itp.), które nie psują „walorów artystycznych” terenu. Po prostu doskonale wtapiają się w krajobraz.
Są żeglarze, którzy uwielbiają wąskie jeziora z zalesionymi brzegami – żeby było cicho spokojnie i malowniczo. Dlatego też, chętnie odwiedzają jeziora Nidzkie i Bełdany na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Jeżeli Ty, drogi czytelniku, zaliczasz się do nich, to musisz koniecznie odwiedzić Zalew Koronowski. Przypomina on wymienione wcześniej akweny, tylko że jest od nich kilka razy większy!
W pewnym wieku żeglarze, którzy do niedawna uprawiali jachting sportowy i rekreacyjno – rozrywkowy muszą nabrać nowych przyzwyczajeń. Od chwili, kiedy na świecie pojawiają się własne dzieci lub dzieci znajomych, z którymi dotychczas ochoczo żeglowaliśmy zmienia się perspektywa pływania. Tzw. żagle rodzinne to żadna ujma dla wodniaka, wręcz przeciwnie to sposób i możliwość na przedłużenie w naturalny sposób swojej „żywotności na wodzie”. Nowe pokolenia żeglarzy wymagają najlepszych wzorców, Zosia czy Staś wpatrzeni w tatę, mamę czy wujka łatwiej zrozumieją zagadkę „skąd wieje wiatr” i z większym uśmiechem podejdą do nowej przygody.
Miejsce wyjątkowo warte odwiedzenia. Idealne warunki do uprawiania żeglarstwa na śródlądziu – jedno z najlepszych miejsc w kraju. Połączenia kanałami z Pojezierzem Ostródzkim oraz Zalewem Wiślanym dają możliwość organizacji rejsu nawet 3 – 4 tygodniowego! Szczególnie polecamy uwadze tym, którzy znudzili się już szlakiem Wielkich Jezior Mazurskich i panującym tam tłokiem.
Pod względem powierzchni jest to 10 jezioro w Polsce. W praktyce przekłada się to na dwa dni pływania, no chyba że planuje się żeglowanie „turystyczne” to wtedy można oczywiście „pokręcić” się tu dłużej. Tym bardziej że tereny są wyjątkowo piękne i bardzo różnorodne. Zdecydowanie warto tu przyjechać.
To urokliwe i kameralne miejsce polecałbym tym, którzy planują pływanie weekendowe, ewentualnie przedłużone o 1, lub 2 dni. Pomimo tego, że jeziora nie należą do największych to ich malowniczość oraz duża różnorodność sprawi, że nie ma mowy o nudzie. Warto dodać, że połączenie z kompleksem Jezioraka (przez kanał Iławski) oraz z Zalewem Wiślanym (przez kanał Ostródzko-Elbląski) umożliwia organizację rejsu nawet 3-4 tygodniowego!
Pod względem krajobrazowym jest to jeden z piękniejszych szlaków żeglarskich w Polsce. Duży akwen – jezioro Charzykowskie – powinno zadowolić żeglarzy z „żyłką sportową”, bo jest gdzie poprzechylać łódkę. Cały szlak ma w sumie ponad 60 km. tak, więc można zaplanować nawet tygodniowy rejs. Dużym atutem tego miejsca jest również jego różnorodność: oprócz żeglowania po jeziorach czeka na nas także „przejażdżka” na silniku po urokliwej rzece Brda.