Od żółtego sztormiaka do inshore jacket, czyli słów kilka o ekwipunku
Sprzęt, a właściwie ekwipunek żeglarski bardzo przez ostatnie lata się zmienił. Dysponując odpowiednim budżetem mamy szansę zaopatrzyć się we wszystko co zostało wymyślone i wprowadzone na rynek. No dobrze, ale co z takiego szerokiego spectrum powinno być elementarnym wyposażeniem żeglarza planującego np. rejsy bałtyckie, czy atlantyckie o śródlądziu nie zapominając? Szukając odpowiedzi odwołam się do swoich i kolegów z Mariway doświadczeń.
Niedawno pierwszy raz w swojej żeglarskiej przygodzie brałem udział w regatach, które można uznać za w pełni profesjonalne. Były to regaty firmowe obsadzone 18 jachtami z komisją regatową, asystą WOPR, regulaminem PZŻ itp. Chciałbym podzielić się wrażeniami oraz przekazać kilka wskazówek dla tych, którzy planują tego typu zabawę.
Zanim nie miałem dzieci, myślałem, że żagli z nimi nie da się zorganizować i że to nie ma sensu. Gdy już pojawiły się na świecie nie zamierzałem jednak z żagli rezygnować. Co robić? Gdy moja córka miała 4,5 roku, a syn 2,5 zdecydowałem się na wspólne pływanie. Było naprawdę super! Chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem, co zrobić aby wspólne pływanie było frajdą zarówno dla do starszej jak i młodszej załogi.
W żeglarstwie, w przeciwieństwie do innych aspektów życia, pierwszy raz może nastąpić w każdym wieku. To forma sportu, rekreacji, spędzania wolnego czasu, którą można realizować od dziecka do późnych lat seniorskich.Co warto wiedzieć planując swój „pierwszy raz” pod żaglami? Jest kilka ważnych elementów, ale dla tych z tym mniejszym doświadczeniem kilka prostych rad o których warto pamiętać planując rejs.
W Polsce jakoś tak się przyjęło, że żeglarstwo kojarzy się przeciętnemu żeglarzowi z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. W potocznej świadomości nie funkcjonują nawet za bardzo inne śródlądowe akweny żeglarskie (np. Jeziorak). Nie zdajemy sobie sprawy, że można ruszyć na szlak z innego miejsca niż Giżycko, czy Mikołajki. Gdzieś na odległym biegunie możliwości jest też to, co w innych krajach uważane jest za coś normalnego, a mianowicie pływanie po morzach. Mnie też przez 20 lat żeglowania nie przyszło do głowy, żeby spróbować morskiej przygody. Owszem, Mazury mi spowszedniały i postanowiłem poznać inne śródlądowe akweny, ale morze pozostało nieznane. Na szczęście do czasu!