Żagle z małymi dziećmi. Kiedy zacząć? Jak się przygotować?

Napisany przez Michał Kwiatkowski. Opublikowane w Mój pierwszy raz, Porady żeglarskie

IMG_1886Zanim nie miałem dzieci, myślałem, że żagli z nimi nie da się zorganizować i że to nie ma sensu. Gdy już pojawiły się na świecie nie zamierzałem jednak z żagli rezygnować. Co robić? Gdy moja córka miała 4,5 roku, a syn 2,5 zdecydowałem się na wspólne pływanie. Było naprawdę super! Chciałbym podzielić się swoim doświadczeniem, co zrobić aby wspólne pływanie było frajdą zarówno dla do starszej jak i młodszej załogi.

Zamiast wstępu.

Myślę, że można wyróżnić 5 różnych rodzajów wyjazdów żeglarskich:

1. Żagle damsko-męskie. Za młodu bardziej rozrywkowe, później trochę bardziej łazienkowo-restauracyjne. Uwaga! Jak wiemy z filmu „Nóż w wodzie” R. Polańskiego, żagle w wydaniu „ich dwóch, ona jedna”, z reguły nie kończą się tak miło jak się zaczęły.

2. Żagle męskie. Tu potrzebne są przede wszystkim mocne głowy i wydajne wątroby. Tematy rozmów generalnie można zamknąć w trzech wątkach: 1) przeżycia poprzedniego wieczora; 2) nowinki motoryzacji; 3) szczegóły anatomiczne damskiej części społeczeństwa.

Teoretycznie jest jeszcze wariant „żagle damskie”. Nie wiadomo jednak dokładnie czy istnieje, a tym bardziej co się wtedy robi.

3. Żagle z kumplem. Tzw. „męska przygoda”, wielokrotnie opisywana przez E. Hemingway’a.

4. Żagle solo. Wiadomo, każdy raz na jakiś czas musi pobyć chwilę sam.

5. Żagle z dziećmi. Na których okazuje się, że każdy jacht jest tak zaprojektowany, aby zmieściły się dwie, lub trzy dmuchane foki oraz kilka zestawów wiaderek i łopatek.

Pewnie można by jeszcze dorzucić parę rodzajów, jednak najczęściej mamy do czynienia z powyższymi. Żaden nie jest, ani lepszy, ani gorszy. Każdy z nich ma swój czas i każdy z nich to inna historia. Inaczej się one odbywają, inne są cele, różny jest zestaw rozrywek. Do każdego rejsu trzeba się odpowiednio przygotować, aby się udał. A tak już zupełnie serio, to szczególnej uwagi wymaga zorganizowanie żagli z dziećmi.

Jak to było za pierwszym razem?

Wybraliśmy się we czwórkę. Żona, ja i dwójka moich dzieci. Wyczarterowaliśmy jacht 8 metrowy, aby było wygodnie i bezpiecznie. Na drugiej łódce byli nasi przyjaciele – w sumie 5 osób dorosłych i trójka dzieci (troszeczkę starszych niż moje). Zaokrętowaliśmy się wieczorem w Mikołajkach i tu spędziliśmy noc. Pierwszego dnia przepłynęliśmy do portu „Pod Dębem” na jeziorze Nidzkim. Po drodze zatrzymaliśmy się na sjestę (synek śpi w ciągu dnia). Drugi dzień to żeglowanie po Nidzkim. Na noc stanęliśmy w Krzyżach. Trzeciego dnia dopłynęliśmy do portu w Wierzbie położonym między jeziorami Bełdany i Mikołajskie. Czwarty dzień poświęciliśmy na powrót do Mikołajek i sprzątanie jachtu. Gdyby ktoś szukał inspiracji dla trasy rejsu rodzinnego na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, to bardzo polecam skopiowanie naszego.

Większość prac żeglarskich wykonywałem sam. Przyznam, że dla mnie było to nowe, bardzo fajne doświadczenie. Do tej pory zawsze mogłem komuś wydać komendę, a teraz wszystko zależało ode mnie. Polecam.

Był to bardzo udany wyjazd. Na tyle udany, że jeszcze tego samego roku wspólnie pływaliśmy po jeziorze Wdzydze!

Myślę więc, że żeglowanie z małymi dziećmi można zacząć wtedy, gdy mamy na to ochotę (my i dzieci) i jesteśmy pewni, że zapewnimy bezpieczeństwo. Nie ma „złotej zasady” i ogólnej granicy wieku.

Co zrobić aby wszyscy szczęśliwie i z uśmiechami odbyli rejs, czyli kilka spostrzeżeń „Wujka Dobra Rada”.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, aby nie brać tego co poniżej 1:1. Każda rodzina jest inna, tym bardziej każde dziecko. Spróbuję się jednak podzielić moimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Oczywiście moja praktyka dotyczy dzieci bardzo małych (2,5 oraz 4,5 roku), pewnie niektóre z uwag staną się nieaktualne, gdy będziemy pływać ze starszymi dziećmi:

  1. Przede wszystkim zmień optykę. To nie będą żagle dla ciebie, ale dla twoich dzieci. Do tej pory organizowałeś rejs tak, aby tobie i twoim znajomym było miło, zaręczam że czego innego oczekują twoje dzieci.
  2. Przygotuj dzieci. Przed wyjazdem pokaż swoje zdjęcia, filmy. Wytłumacz co będziecie robić, na czym to polega i jakie to będzie fajne. Niech dzieci wiedzą czego się spodziewać, żeby nie było to dla nich zaskoczenie.
  3. Wybierz bezpieczny akwen. Polecam mniejsze, lub wąskie jeziora. Żebyś w razie zagrożenia szybko mógł spłynąć do brzegu. Na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich mogą to być Bełdany lub Nidzkie. Bardzo fajnie jest też na Zalewie Koronowskim, na Wdzydzach, Wigrach, lub Jezioraku.
  4. Wybierz bezpieczną łódkę. Zapłać więcej, ale niech będzie duża i wygodna. Dzieci na pewno będą chciały kilkanaście razy dziennie pójść na dziób. Reling jest niezbędny, pokłady boczne dobrze żeby były szerokie.
  5. Dobrze sprawdź łódkę przed wypłynięciem. Zobacz czy olinowanie stałe jest w porządku, czy relingi naprężone, itp.
  6. Kapoki. Małe dzieci obowiązkowo ubierz w kapoki. Niech to będzie zasada nr.1 – jeżeli pływamy to dzieci są w kapokach. Zaręczam, że one szybko się do tego przyzwyczają i to polubią (nieśmiertelna zabawa z gwizdkiem, w który kapoki są wyposażone). Nie ma żadnych taryf ulgowych. Nie masz szans wyłowić dzieciaka, które bez kapoka wypadnie z łódki o wysokich burtach.
  7. Nie ryzykuj. W razie podejrzenia zmiany pogody, o burzy nie wspomnę, spływaj do brzegu. Żonę może wyłowisz, ale dzieci nie zdążysz…
  8. Koniecznie weź łódkę z silnikiem. Przyda się w trakcie manewrów, ale także w razie niebezpieczeństwa.
  9. Szkolenie. Po wejściu na łódkę zwołaj naradę w bardzo ważnej sprawie i powiedz co można robić, a co jest zabronione. Powiedz gdzie są strefy niebezpieczne. Wytłumacz jak dzieci mają się poruszać po jachcie. Powiedz co się stanie jak dziecko wpadnie do wody. Dzieci to zrozumieją i będą stosować. Mój syn pojął od razu co mu grozi jak pójdzie na tył łódki (brak pawęży) i nawet nie chciał tam się bawić.
  10. Towarzystwo. Dziecko nie może być bez kompana na łódce. Będzie się nudzić. Jeżeli masz tylko jedno dziecko, to zaproś znajomych z dziećmi. Ponadto, dzieci będą zachwycone, jeżeli na innej łódce (o ile taka będzie) też będą dzieci. Zabawy w porcie zyskają wiele.
  11. Wyłącz egoizm. Pamiętaj że żagle musisz tak zorganizować, aby podobało się wszystkim. Nie stosuj „umilaczy” – nie puszczaj dziecku „Misia Uszatka”, czy „kucyków Ponny” z komputera, żeby nie przeszkadzało. Jeżeli chcesz tak robić, to już lepiej zostaw dzieci teściowej i jedź z żoną. Po co zabierać dzieci nad wodę i zmuszać do patrzenia w monitor? Dobrze zorganizowany pobyt na łódce będzie dla dzieciaka dużo bardziej emocjonujący niż przygody z komputera. Należy tylko odpowiednio dobrać atrakcje. Wszyscy są takimi samymi żeglarzami tylko w różnym wieku i z różnymi potrzebami.
  12. Wyznacz zadanie. Dziecko musi się poczuć ważne na łódce. Chce być do czego potrzebne. Poproś go aby coś zrobiło. To może być „pomoc” w ciągnięciu szota, albo posprzątanie lin (nie denerwuj się, gdy potem będziesz musiał wszystko doprowadzić do porządku).
  13. Pochwal, nie krzycz. Jeżeli dziecko zrobiło coś dobrze (np. trzymało się relingu idąc na dziób) pochwal je. Miej cierpliwość, aby wytłumaczyć, gdy trzeba zrobić coś inaczej: „nieźle to zrobiłeś. Ja bym jeszcze dodatkowo zrobił tak i tak i będzie super”.
  14. Nie nadużywaj alkoholu. Zwłaszcza podczas płynięcia. Również w porcie. Nie wiadomo, czy nie będziesz potrzebny z trzeźwą głową.
  15. Krótkie przeloty. Dzieci nie wytrzymają 8 godzin pływania non-stop. Zaplanuj tak trasę, aby gdzieś po drodze się zatrzymać (np. na kąpiel). Po 2 do 4 godzin koniecznie zrób przerwę, nawet jeżeli dzieci nie wydają się zmęczone i znudzone.
  16. Organizuj czas. Dzieci poza pływaniem muszą się czymś zająć, gdy skończycie dzień. Jeżeli stoicie „na dziko” zrób ognisko. Jeżeli stoisz w porcie poszukaj placu zabaw, pójdź na lody.
  17. Liczenie krów. Jeżeli podczas podróży samochodem moje dzieci bardzo rozrabiają to wtedy organizuję zabawę „kto zobaczy więcej krów”. Na jachcie jest podobnie. Kiedyś mój synek wyraźnie się nudził. Dałem mu wtedy do ręki szota i powiedziałem że to sikawka strażacka i żeby lał wodą na inne łódki. Ta zabawa trwała z godzinę. Taki fortel pana Zagłoby. Skuteczny.
  18. Pytaj. Dowiedz się czego Twoi załoganci pragną. Może będą chcieli w danym dniu zrobić ognisko, a może stanąć w mieście? Nie forsuj swoich pierwotnych planów. Lepiej zrobić mniej, niż denerwować się, że nie ma atmosfery na łodzi.

I to w zasadzie wszystko.

Kolega, którego poprosiłem o korektę tekstu podpowiedział mi, że dzieci do pewnego wieku zachowują się tak, jak ja je opisałem. Potem kiedy mają 7-8 i więcej lat bardzo się usamodzielniają, ale jednocześnie dochodzi czynnik „obawy i niepokoju”, który rozwija się wraz z wiekiem. Chodzi tu o strach przed potencjalnym zagrożeniem, np. podczas przechyłu łódki w szkwale.

Najprawdopodobniej więc, niektóre z wymienionych przeze mnie punktów wraz z dorastaniem dzieci stracą na aktualności. Tak czy inaczej podstawowa zasada jest jedna: przewidywać, a nie ratować. Ale ją znają wszyscy rodzice, bo dotyczy po prostu wychowywania dziecka. Nic nowego tu nie odkrywam.

Mam nadzieję, że moje dzieci w przyszłości będą chciały pływać same, że uda mi się pokazać im coś ciekawego, co będą pragnęły kontynuować. A może napiszą za 20 lat artykuł na serwis mariway.pl „udane żagle z ojcem piernikiem”? Ale to już zupełnie inna historia…

Be Sociable, Share!

Tags: