Od żółtego sztormiaka do inshore jacket, czyli słów kilka o ekwipunku

Napisany przez Rafał Grabkowski. Opublikowane w Mój pierwszy raz, Porady żeglarskie

IMG_1021Sprzęt, a właściwie ekwipunek żeglarski bardzo przez ostatnie lata się zmienił. Dysponując odpowiednim budżetem mamy szansę zaopatrzyć się we wszystko co zostało wymyślone i wprowadzone na rynek. No dobrze, ale co z takiego szerokiego spectrum powinno być elementarnym wyposażeniem żeglarza planującego np. rejsy bałtyckie, czy atlantyckie o śródlądziu nie zapominając? Szukając odpowiedzi odwołam się do swoich i kolegów z Mariway doświadczeń.zolty sztormiak

Pamiętam swoje początkowe lata przygody z żeglarstwem, kiedy to o statucie wodniaka mówił worek żeglarski, szekla zawieszona za szlufkę od spodni i kultowy żółty sztormiak. Wszystkie te towary były wytworem gospodarki PRL która cechowała się wielkim niedoborem szczególnie pod koniec lat 80-tych ubiegłego stulecia. Dlatego zebranie takiej kolekcji w jednych rękach graniczyło niemal z cudem. Bardzo wtedy popularną metodą było pożyczanie sprzętu od znajomych i kompletowanie żeglarskiej wyprawki… Sam właśnie takim sposobem wszedłem w posiadanie a w ostateczności (przez zasiedzenie) stałem się właścicielem spodni sztormowych w kolorze navy – absolutny rarytas tamtych czasów, które służą mi do dzisiejszego dnia i bardzo je sobie cenię.
Tamte czasy już dawno minęły. Teraz jedynym problemem może być uzbieranie wystarczającej ilości gotówki (zwanej „kapustą”), bo niestety ten sprzęt sporo kosztuje. Oczywiście można to robić etapami, wtedy koszty rozłożą się na kilka etapów. Na pewno jednak rekomenduję, aby nie oszczędzać przesadnie na rzeczach najważniejszych, gdyż praktyczny sprawdzian może bardzo szybko zweryfikować ich jakość i przydatność w wymagających warunkach. No dobrze, ale co wybrać? Zacznijmy od podstawowych elementów ekwipunku żeglarskiego osoby która żegluje lub planuje pływać w rożnych warunkach, o różnych porach roku, w Polsce i za granicą.

  1. IMG_1047Zestaw sztormowy (deszczowy) „kurtka + spodnie”. Tu mamy mnogość wyboru, ale na rynku jest kilka firm godnych polecenia (Henri Lloyd, Musto, Helly Hansen, Gill) , których produkty mają wszelkie cechy dobrego sprzętu, nierzadko testowanego ekstremalnie przez żeglarzy w różnego rodzaju regatach. Każdy producent ma kategoryzację produktów zależną od przeznaczenia. Odwołując się do osobistych doświadczeń proponuję „na początek” serię ubrań firmy Musto BR1, lub BR2. To absolutnie wystarczająca ochrona do żeglowania po zimnych wodach Bałtyku, czy cieplejszych akwenach oceanu Atlantyckiego w okolicy np. Wysp Kanaryjskich. Wariant BR2 jest trochę solidniej wykonany i z przeznaczeniem na zimne wody. Wybierając zestaw pamiętajcie, aby nie był on zbyt dopasowany, tu chodzi o efektywność użytkową, a nie efekty wizualne. W końcu nie mówimy tu o kalesonkach. Pod kurtkę musi zmieścić się polar, tzw. II warstwa i bielizna techniczna. Nieskrępowalność ruchów na wodzie to podstawa, musi być: sucho, ciepło, wygodnie. Te trzy cechy decydują o powodzeniu podczas zimnej nocnej wachty na Bałtyku, czy deszczu na Mazurach.
  2. Kurtka i spodnie chronią od deszczu i wiatru, ale nie dają ciepła. O to zadba bielizna techniczna i tzw. II warstwa. Wybór bielizny to bardzo indywidualna sprawa. Można używać uniwersalnej bielizny technicznej (np. przeznaczonej na narty, do sportów outdoorowych), lub z żeglarskich kolekcji. Ważne jest aby dobrać ją odpowiednio i czuć się komfortowo. Zmarzlakom poleca się bieliznę termiczną rozgrzewającą. Tam gdzie będzie dużo ruchu i wysiłku warto postawić na dobrze oddychającą „drugą skórę”. Nie zapomnijcie również o czymś ważnym – jak poradzicie sobie w sytuacji fizjologicznej – czy bielizna ma w tym temacie udogodnienia, czy też wymaga rozebrania „do rosołu”.
  3. II warstwa. Kiedyś gruby polar dziś lżejsze i cienkie, acz ciepłe bluzy. Tu również sprawdza się zasada indywidualnego doboru i wygody.
  4. Polar, kamizelka, windstopper, softshell – produktów cała masa, każdy do czegoś służy. Na pewno dobrym wyborem będzie odzież z warstwą windstopper, coraz bardziej powszechna w tego typu ubraniach, a cenna na wodzie, kiedy prawie zawsze występuje czynnik chłodzenia wiatrem.
  5. Czapki i inne nakrycia głowy. Zwrócę uwagę na to, że czapka zawsze musi na wodzie być. Raz aby chronić od słońca, innym razem od zimna. Dobrym rozwiązaniem jest także posiadanie kominiarki w chłodne dni i noce (zwłaszcza gdy planujemy „skok” na magazyn kapoków, czy Dom Bankowy Kramera), świetnie przylega do głowy, daje ciepło i chroni przed wiatrem jaki może „wpaść’ w wysoki kołnierz kurtki. Kominiarka to doskonałe uzupełnienie czapki np. w zimną bałtycką noc.
  6. Rękawiczki. Ja używam 3 rodzajów. Typowych krótkich bez palcy, do prac na jachcie w cieple dni. Długich ale cienkich, z krótkim palcem wskazującym i krótkim kciukiem do sprawniejszego operowania przy takielunku – np. rozkręcenia szekli, czy wyjęcia zawleczki, co wymaga dużej sprawności rąk. Oraz rękawic zimowych typ offshore, bardzo podobnych do narciarskich ale sprofilowanych pod kątem żeglarskim. Są to ciepłe i nieprzemakalne rękawice. O ich walorach mogłem się przekonać ostatniej jesieni, kiedy październikowa pogoda mazurska mocno dała się we znaki deszczem i temperaturą bliską 0°C. Tylko te rękawiczki nadawały się do ponownego założenia po ulewie, pozostałe materiałowo – skórzane, potrzebowały kilku godzin aby wyschnąć, te zawsze w środku były suche i ciepłe mimo całkowitego przemoczenia na zewnątrz. Jak wiemy z komiksu Kajko i Kokosz są jeszcze dostępne Rękawice Siły, lecz niestety one nie są wodoszczelne, więc nie przydadzą się na jachcie – no chyba żeby zaszpanować załodze.
  7. P1040526Buty. Absolutnym obowiązkiem są kaloszki żeglarskie, wygodne i skuteczne kiedy wody wokół w brud. Latem i jesienią zapewniają komfort użytkowania, dobrze się jest również doposażyć w skarpety termalne długie i wkładki termalne do kaloszek. Doskonałym rozwiązaniem są wysokie żeglarskie buty z membraną Gore Tex lub Out Dry. To już spory wydatek, ale inwestycja warta nakładu. Ci co używają nigdy nie narzekają na dyskomfort ciepła.
  8. Co jeszcze?latarenka Latarka czołówka niezbędna do pracy i funkcjonowania na jachcie. Każdy powinien mieć swoją. Największy wybór czołówek oferuje firma Petzl, szukajcie małych, lekkich i energooszczędnych. Te niepozorne urządzonka są w stanie świecić wiele godzin.Nóż, lub lepiej narzędzie typu multitool. Firma Letherman ma specjalistyczne wersje żeglarskie Wave, otwierane jedną ręką. Najważniejsze, aby miały ostry nóż, kombinerki z wąskimi szczypcami, oraz marszpikiel do radzenia sobie z niesfornymi węzłami i splątanymi linami. Zegarek też jest ważny, nie tylko budzi na wachty ale przede wszystkim określa czas, co w dobowym rytmie żeglugi morskiej i prowadzenia dziennika pokładowego jest bezcenne. A dlaczego telefon nie wystarczy? Bo zegarek nie rozładuje się po 2 dobach! Kamizelka ratunkowa. Uważam że to absolutny obowiązek żeglarza mieć własną kamizelkę. Nawet na śródlądziu powinniśmy stosować na co dzień ten środek ratunkowy w piękny jak i gorszy pogodowo dzień. Podczas pływania morskiego to absolutny must have. Zakup kamizelki nie musi się równać zakupowi tzw. wąsów do life liny. Zgodnie z prawem jachty rejestrowane w Polsce muszą mieć na wyposarzeniu wąsy. Na zagraniczne rejsy morskie nie uda się wam zabrać z domu własnej kamizelki ratunkowej. Jest to wykluczone stosownymi przepisami przewoźników lotniczych (IATA). Nie ma się jednak czego obawiać. Czarterując jacht w Grecji, na Kanarach czy w Turcji zestaw pneumatycznych kamizelek ratunkowych mamy zapewniony.
  9. Gdzie i jak kupować. Oczywiście można przez internet, wtedy nie mamy ograniczeń – sklepy polskie czy zagraniczne, a w tych ostatnich jest taniej. Jednak sporo rzeczy z ekwipunku żeglarskiego należy przymierzyć, sprawdzić dopasować do osobistych preferencji. Dlatego chyba lepiej odwiedzić tradycyjny sklep. Żeglarze z okolic Warszawy mają do dyspozycji dwa dobre adresy: sklep głównego importera marki Musto i Centrum Jachtingu. W pierwszym znajdziemy tylko markę Musto a w Centrum Jachtingu mamy do wyboru sprzęt wielu renomowanych żeglarskich firm. Aby wyposażyć się w ekwipunek jaki rekomenduję i polecam, trzeba, jak wspomniałem wyżej, przygotować się odpowiednio finansowo. Żeglarstwo, jak każde hobby jest „bezlitosną kochanką” – która nie zna umiaru… Ja swoje sprzęty kompletowałem 2 lata, a jeszcze i tak nie mam Rękawicy Siły.
  10. Rady. Największym wrogiem żeglarza i jego odzieży czy sprzętów elektronicznych jest wilgoć i zawarta w niej sól. Po każdym rejsie należy kurtki i spodnie narażone na działanie soli morskiej zlać porządnie słodką wodą (prysznic, szlauch), aby pozbyć się osadów. Jak prać to tylko w płynach przeznaczonych do tkanin oddychających, koszt niewielki, a żywotność ubrań zwielokrotniona. Urządzenia techniczne (GPS-y, kamery, aparaty, laptopy itp.) należy porządnie „wygrzać”, przedmuchać np. sprężonym powietrzem, przetrzeć środkami konserwującymi, usuwając niewidoczne osady soli.

Powyższa lista nie wyczerpuje tematu osobistego ekwipunku żeglarskiego, jedynie przybliża temat. Zapewne w kolejnych odsłonach poświęcimy więcej miejsca na inne kategorie. Jednak jeśli poważnie myślicie o żeglarstwie – nie jako o przygodzie na jeden raz – to warto kompletować sprzęt specjalistyczny. W trudnych, wymagających warunkach na pewno o(d)płaci się!rejs-36