Rejs: Zalew Koronowski
Są żeglarze, którzy uwielbiają wąskie jeziora z zalesionymi brzegami – żeby było cicho spokojnie i malowniczo. Dlatego też, chętnie odwiedzają jeziora Nidzkie i Bełdany na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Jeżeli Ty, drogi czytelniku, zaliczasz się do nich, to musisz koniecznie odwiedzić Zalew Koronowski. Przypomina on wymienione wcześniej akweny, tylko że jest od nich kilka razy większy!
Planując ten rejs mieliśmy dwa cele: po pierwsze – pożeglować, pobyć jak najdłużej na morzu; po drugie – zobaczyć i pozwiedzać wyspę, o której słyszeliśmy, że jest bardzo ładna. Pierwszy cel udało się zrealizować z połowiczną satysfakcją, ponieważ w drodze powrotnej była flauta i jechaliśmy na silniku. Drugi cel zrealizowaliśmy w 100% – nawiązując z przymrużeniem oka do słów inżyniera Mamonia: „aż dziw bierze, że nie wzorują się na zagranicznych”. Po prostu jest tam tak fajnie, że trudno się do czegokolwiek przyczepić.
Miejsce wyjątkowo warte odwiedzenia. Idealne warunki do uprawiania żeglarstwa na śródlądziu – jedno z najlepszych miejsc w kraju. Połączenia kanałami z Pojezierzem Ostródzkim oraz Zalewem Wiślanym dają możliwość organizacji rejsu nawet 3 – 4 tygodniowego! Szczególnie polecamy uwadze tym, którzy znudzili się już szlakiem Wielkich Jezior Mazurskich i panującym tam tłokiem.
Pod względem powierzchni jest to 10 jezioro w Polsce. W praktyce przekłada się to na dwa dni pływania, no chyba że planuje się żeglowanie „turystyczne” to wtedy można oczywiście „pokręcić” się tu dłużej. Tym bardziej że tereny są wyjątkowo piękne i bardzo różnorodne. Zdecydowanie warto tu przyjechać.
W Polsce jakoś tak się przyjęło, że żeglarstwo kojarzy się przeciętnemu żeglarzowi z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. W potocznej świadomości nie funkcjonują nawet za bardzo inne śródlądowe akweny żeglarskie (np. Jeziorak). Nie zdajemy sobie sprawy, że można ruszyć na szlak z innego miejsca niż Giżycko, czy Mikołajki. Gdzieś na odległym biegunie możliwości jest też to, co w innych krajach uważane jest za coś normalnego, a mianowicie pływanie po morzach. Mnie też przez 20 lat żeglowania nie przyszło do głowy, żeby spróbować morskiej przygody. Owszem, Mazury mi spowszedniały i postanowiłem poznać inne śródlądowe akweny, ale morze pozostało nieznane. Na szczęście do czasu!
To urokliwe i kameralne miejsce polecałbym tym, którzy planują pływanie weekendowe, ewentualnie przedłużone o 1, lub 2 dni. Pomimo tego, że jeziora nie należą do największych to ich malowniczość oraz duża różnorodność sprawi, że nie ma mowy o nudzie. Warto dodać, że połączenie z kompleksem Jezioraka (przez kanał Iławski) oraz z Zalewem Wiślanym (przez kanał Ostródzko-Elbląski) umożliwia organizację rejsu nawet 3-4 tygodniowego!
Pod względem krajobrazowym jest to jeden z piękniejszych szlaków żeglarskich w Polsce. Duży akwen – jezioro Charzykowskie – powinno zadowolić żeglarzy z „żyłką sportową”, bo jest gdzie poprzechylać łódkę. Cały szlak ma w sumie ponad 60 km. tak, więc można zaplanować nawet tygodniowy rejs. Dużym atutem tego miejsca jest również jego różnorodność: oprócz żeglowania po jeziorach czeka na nas także „przejażdżka” na silniku po urokliwej rzece Brda.
Jezioro Drawsko położone jest na Pomorzu Zachodnim. W regionie tym jest wiele miejsc atrakcyjnych dla żeglarzy, od Zalewu Szczecińskiego począwszy. Niemniej jednak Drawsko ma w tej grupie miejsce wyjątkowe. Nieduże, ale bardzo malownicze i różnorodne. Są tu duże przestrzenie pozwalające naprawdę czadowo popływać, ale także ciche i piękne zatoki. Liczne atrakcje turystyczne sprawiają, że można myśleć o rejsie 4 – 5 dniowym.
Ten szlak polecam wszystkim którzy czują przesyt głównymi szlakami Wielkich Jezior Mazurskich i panującym tam tłokiem. Ten kameralny, klimatyczny i bardzo różnorodny szlak pozwoli trochę odkryć Mazury na nowo, przepływając przez nieznane dotąd jeziora. Tak więc wyjątkowo usatysfakcjonowani będą Ci w których drzemie duch odkrywców. Trasa jest przy tym stosunkowo łatwa, bez przeszkód można zabrać na nią dzieci. To niewiarygodne, że tak niedaleko od głównych szlaków są miejsca nieodkryte. Warto je poznać!
Ten tygodniowy rejs był pierwszym dla wielu z nas doświadczeniem bałtyckim. Początkowo mieliśmy w planach tylko pożeglować po Zatoce Gdańskiej i Puckiej, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się wyruszyć również na pełne morze. Fajna przygoda.