Wywiad z dr Tomaszem Zalewskim z WOPR, cz. 2 – patenty żeglarskie
Żeglarstwo swoją siłę opiera na szkoleniu i praktyce utrwalanej przez lata. Odkąd w Polsce obowiązuje mniej restrykcyjne prawo tzw. „bez patencie” czyli możliwość prowadzenia bez uprawnień jednostek pływających do 7,5 metra długości rodzą się pytania czy to służy rozwojowi żeglarstwa czy też grozi wieloma niebezpiecznymi następstwami?
Zapraszamy do lektury drugiej części wywiadu z dr Tomaszem Zalewskim Członkiem Dyrektoriatu International Lifesaving Federetion i Prezesem Zachodniopomorskiego WOPR.
Krzysztof Kozłowski: Co Pan sądzi o ostatniej reformie prawa znoszącej szkolenie na stopień sternika jachtowego i zwiększającej uprawnienia posiadaczy tego patentu?
Tomasz Zalewski: Nowe rozporządzenie określa w sposób ścisły zakres wiedzy, jaką muszą posiadać kandydaci przystępujący do egzaminów na patenty związane z żeglarstwem i motorowodniactwem. Zniesiono całkowicie szkolenia na powyższe stopnie, co pozwala kandydatowi podejść do samego egzaminu bez konieczności uczestniczenia w kursie przygotowującym. Egzamin zawiera 75 pytań, natomiast zaliczenie uzyskuje się przy 65 poprawnych odpowiedziach. W uchylonym rozporządzeniu szkolenie przygotowujące do zdania egzaminu na patent sternika motorowodnego trwało 25 godzin teorii i 2 godziny praktyki. Po analizie tematyki można stwierdzić, ze zakres tematyczny pokrywa się w obu rozwiązaniach jednak zdanie egzaminu i odpowiedzialność za przygotowaniu do niego właściwie spoczywa na zainteresowanym, który nie musi brać udziału w szkoleniu a jedynie przygotować się (można samodzielnie) do zdania egzaminu. Komisja egzaminacyjna w historii składała się z co najmniej 4 osób (przewodniczący, sekretarz, 2 członków), obecne rozporządzenie mówi o osobach w komisji, jakimi są przewodniczący i sekretarz.
W poprzedzającym nowe regulacje okresie pomimo szkoleń zawierających wiele godzin zajęć teoretycznych i praktycznych dochodziło rocznie od kilkunastu do kilkudziesięciu wypadków śmiertelnych na jednostkach pływających, poprzez nieodpowiednie zachowanie się członków załogi. Nie wiemy czy niekorzystne statystyki utonięć były efektem słabego przygotowania kursantów. Przypuszczać można, że w momencie kiedy zostały zniesione kursy i każdy może podejść do samego egzaminu, do nieszczęśliwych wypadków będzie dochodzić jeszcze częściej i utonięć w konsekwencji też będzie więcej. To na kursach przyszli sternicy dowiadywali się w jaki sposób należy się zachować na wodzie, jak czytać pogodę by żegluga była bezpieczna, poznawali zasady i dobre praktyki, które nie zawsze były ujęte w programach, jak i kogo należy zawsze powiadamiać o wypłynięciu i planowanym powrocie do portu, w jaki sposób należy wzywać pomocy w przypadku usterki technicznej, załamania pogody, czy wypadku mającego miejsce podczas uprawiania turystyki wodnej. W momencie, gdy zrezygnowano z prowadzenia kursów i wprowadzono nieobligatoryjne szkolenia niebezpieczeństwo wypadków na jednostkach pływających może istotnie wzrastać. W związku z powyższym należy mieć nadzieję, że podmioty, które będą szkolić i egzaminować wezmą na siebie odpowiedzialność za wysoką jakość szkoleń, przygotowując chętnych do egzaminów na patenty, pomimo ich nieobowiązkowości.
KK: A bezpieczeństwo?
TZ: Wydaje się, że liczba wypadków związanych ze sportem i turystyką wodną w przyszłości zależeć będzie od jakości prowadzonych szkoleń przygotowujących oraz świadomości konsekwencji egzaminatorów. Zależy także od mądrości i roztropności osób, które powyższe uprawnienia otrzymają po zdaniu egzaminu oraz od tych, którzy takich egzaminów zdawać nie muszą, a z pewnością będą uprawiać turystykę wodną rozumianą według rozporządzenia o uprawianiu sportu i rekreacji wodnej. Szczególnie pozytywnie w tym względzie należy odczytywać analizę przygotowaną przez Odwoławczą Izbę Morską w lipcu 2012 roku która wykazuje, że w 2011 roku odnotowano o 16 mniej wypadków nawigacyjnych i z ludźmi na wodach morskich.
Analiza bezpieczeństwa podczas uprawiania turystyki wodnej w aspekcie nowych regulacji prawnych oraz wysoki wskaźnik utonięć i liczby wypadków na jednostkach pływających wskazuje na istotny wciąż nie rozwiązany systemowo problem. Działania systemowe powinny być koncentrowane na dwóch obszarach. Pierwszy z nich dotyczy działań ze sfery zapobiegawczej skoncentrowanej na wdrożeniu dobrych praktyk wśród organizatorów szkoleń przygotowujących do egzaminu i egzaminatorów. Wiąże się to z ich odpowiedzialnością za jakość przygotowania wodniaka do uczestnictwa w aktywności wodnej. Pomocne mogą być tu systemy akredytacyjne dobrych ośrodków szkoleniowych oraz rzetelnych centrów egzaminowania, w których kandydat otrzymuje nie tylko dobre przygotowania do egzaminu ale kompetencje na przyszłość z gotowymi pomocami dydaktycznymi tj. podręczne mapy bezpieczeństwa, zestawienia znaków, check listy wypłynięcia lub zdarzenia awaryjnego, procedury zgłaszania wypadków lub ratowania etc.
Drugi obszar związany jest z systemem ratownictwa wodnego, który powinien być skoncentrowany na sprawnym, jednorodnym systemie koordynowania siłami i środkami podmiotów ratowniczych, który zapewnia szybką reakcję, prawidłową dyslokację zespołów ratowniczych, właściwy system raportowania i monitoringu zdarzeń w celach przyszłościowej optymalizacji działania sytemu.
Koniec części drugiej, cdn.
Tags: WOPR


