Co ma wspólnego poranna kawa z poławianiem pagaja, czyli spirala błędów.
Ten artykuł jest wyjątkowy. Powstał on ku przestrodze. Dlaczego? Aby uświadomić, że do sytuacji trudnych, czy tragicznych na jachcie, może dojść na skutek splotu kilku nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, lub serii popełnionych błędów. My mieliśmy dużo szczęścia i cała przygoda zakończyła się szczęśliwie. Jednak niewiele brakowało…
Sytuacja wydarzyła się ładnych parę lat temu, w czasach gdy pływaliśmy na zacnych Morsach RT. Załogą damsko – męską kierowała koleżanka w stopniu żeglarza jachtowego. Jako ciekawostkę możemy podać, iż pochodzi z rodziny Pomorskich – producentów doskonałych milanowskich krówek. Reszta załogi miała większe, bądź mniejsze pojęcie o żeglowaniu, ale jakoś sobie radziła.
Rejs upływał w sielskiej atmosferze wg dobowego rytmu: śniadanie – pływanie – opalanie – cumowanie. Jednak spokój załogi został zmącony pewnego dość słonecznego i jednocześnie bardzo wietrznego poranka, co w akurat tamte wakacje rzadko się zdarzało.
Warto też dodać, że nie mieliśmy na łodzi silnika, co miało pewne znaczenie w tej opowieści.
Kiedy już załoga zjadła śniadanie, sternik zarządził wyjście. Podzieleni na załogę A (sprawy żeglarskie) i załogę B (sprawy kambuzowo – bytowe, czyli przygotowanie kawy) odcumowaliśmy naszą łajbę od pobliskiego drzewa na wyspie Upałty na jeziorze Mamry i wypłynęliśmy w stronę jeziora Dobskiego. Tu popełniliśmy:
BŁĄD nr 1 – staliśmy od zawietrznej strony wyspy. Nikt nie spojrzał na jezioro, aby sprawdzić jakie są warunki, a wiało wtedy o wiele bardziej niż przypuszczaliśmy, w związku z tym nie byliśmy w ogóle przygotowani do warunków pogodowych.
Tuż po odcumowaniu (będąc jeszcze w strefie zawietrznej wyspy) postanowiliśmy naprawić fał płetwy sterowej, który wypadł nam z bloczka i swobodnie unosił się na wodzie. Wiązało się to z wyciągnięciem na chwilę metalowej płetwy. I tu popełniliśmy:
BŁĄD nr 2 – powinniśmy naprawy dokonać przed wypłynięciem.
W tym momencie wyszliśmy „z cienia” wyspy i silny szkwał uderzył z całą mocą z boku, żagle niezrzucone, bo nie było kiedy (sic!), a wszyscy na pokładzie byli zaoferowani płetwą sterową! W ułamku sekundy złapaliśmy taki przechył, że żagle prawie dotknęły wody, a jachtem znacznie obróciło. Na szczęście szybka reakcja załogi uchroniła łódkę przed najgorszym – wywrotką. Wszystko zostało wykonane w sekundę: płetwa sterowa zanurzona, żagle poluzowane i łajba z powrotem w pionie. Uff, wyglądało to groźnie, ale zakończyło się szczęśliwie. Jednak nie koniec naszych przygód. Okazało się, że w trakcie przechyłu pagaj wpadł nam do wody. I tu popełniamy:
BŁĄD nr 3 – jeden z załogantów wyskakuje do wody, aby go złapać.
Nie mieliśmy silnika, więc wydawało się, że to najprostszy sposób, aby go wyciągnąć. Po raz kolejny udało się. To naprawdę wyjątkowe szczęście, że przy tak silnym wietrze człowiek z pagajem zdołał wrócić na pokład. Tym bardziej, że burty są dość wysokie i niewdzięczne do wspinania z wody. Dopiero później, już na spokojnie, zdaliśmy sobie sprawę, że lepiej było manewrując łódką wyłowić pagaj bez skakania człowieka do wody. W zasadzie to niewiele brakowało byśmy stracili i kumpla i pagaj. Oczywiście przy okazji popełniliśmy kolejny błąd:
BŁĄD nr 4 – przed wypłynięciem nie zabezpieczyliśmy sprzętów. Pagaj wystarczyło wnieść do kabiny, lub chociażby przywiązać.
A co z kawą, którą w międzyczasie pod pokładem zrobiły nasze wspaniałe dziewczyny? Kawa nie wytrzymała przeciążenia i w czasie przechyłu wylądowała w jaskółkach prawej burty pięknie zalewając wszystkie rzeczy jakie w nich były. Tak więc popełniliśmy:
BŁĄD nr 5 – kawę powinniśmy zrobić i wypić przed wypłynięciem. Przy tak silnym wietrze jak wtedy, nie miała szansy utrzymać się na stoliku. Na szczęście nikogo nie poparzyła w trakcie przelotu do jaskółek.
Dalsza część dnia, jak i całego rejsu, przebiegła bez takich niespodzianek.
Mamy nadzieję, że ta relacja pozwoli innym uniknąć podobnych błędów. Wszak na łodzi najważniejsze jest przewidywanie sytuacji krytycznych i precyzyjne planowanie. Tym bardziej, że w trudnych warunkach pogodowych popełnione błędy z reguły skutkują serią nieprzewidzianych następstw.


