Klimat z przed lat… i wyjątkowy klub żeglarski PTTK „Wodnik” w Brodnicy
Brodnicę i pobliskie pojezierze znam bardzo dobrze. To tu u babci i dziadka będąc pacholęciem spędzałem wakacje. Piękno tych stron podziwiałem podczas wycieczek pieszych, rowerowych, czy kajakowych. Kiedyś udało mi się nawet pożeglować Omegą po jeziorze Partęczyny. Wiedziałem, że nad jeziorem Niskie Brodno znajduje się klub żeglarski, lecz nigdy wcześniej tam nie byłem. Jednak w ostatnią niedzielę…
Od lat zwyczajowo przyjęte jest, że sezon żeglarski na śródlądziu zaczyna się od tzw. długiego weekendu majowego. Stoją za tym faktem wieloletnie przyzwyczajenia i warunki pogodowe tzw. wczesnej wiosny. W mej pamięci jest sezon, kiedy lód zszedł z jezior na 10 dni przed majówką, robiąc stracha firmom i żeglarzom… Ale czy na prawdę nie można żeglować wczesną wiosną? Czy można zorganizować rejs przed sezonem?
Pewnego wieczoru tata zaproponował mi wspólny wyjazd na majówkę. Uwielbiam żagle, jestem z nimi związana od zawsze, więc spodobał mi się pomysł spędzenia długiego weekendu na Mazurach. Nie miałam nic lepszego do roboty i nie chciałam siedzieć cały czas przed komputerem. Tata załatwił jacht. Nie mogłam się doczekać, byłam podekscytowana, ale w dniu wyjazdu miałam straszne obawy. Jak my sobie poradzimy tylko we dwójkę na dość sporym jachcie?
Kiedy piszę te słowa sezon żeglarski AD 2014 niechybnie odchodzi do historii. Był długi, obfitował w wiele rejsów i ciekawych wydarzeń lądowych. Ostatnim akcentem na wodzie był rejs zorganizowany przez klubowiczów MSC dla osób zaprzyjaźnionych i po prostu nasz klub lubiących. Tak wyruszyliśmy na Operację Jesienny Żagiel (OJŻ).Pomimo, że był to już trzeci tydzień października pogoda wyglądała na letnią i nie płatała psikusów, wręcz przeciwnie rozleniwiała miło.
Sierpniowe żagle rodzinne postanowiłem spędzić nad Jeziorakiem. Ponieważ moje dzieci są małe (3 i 5 lat), to starałem się wybrać akwen w miarę bezpieczny (wąski), tak aby w razie czego szybko można było dopłynąć do brzegu. Jeziorak idealnie spełniał to założenie.
To był bardzo sympatyczny rejs, choć finalnie z niezrealizowanymi zamierzeniami. Po pierwsze nie udało się nam osiągnąć głównego celu rejsu, czyli wpłynąć na jezioro Dejguny z Tajt. Po drugie nie powiodła się realizacja planu awaryjnego, czyli pokonanie Sapiny i dopłynięcie do jeziora Gołdopiwo. Mimo wszystko (a może dzięki temu) był to rejs pełen żeglarskich przygód. Niektóre z nich były bardzo tajemnicze – naszym zdaniem za sprawą mitycznej Czarnej Łapy :)
Jakiś czas temu rozpoczęliśmy serię artykułów, które „bawiąc uczą”. W historiach tych przedstawiliśmy swoje przygody, w których nie udało się nam uniknąć błędów. Mamy przez to nadzieję, że uda się ich uniknąć innym wodniakom. Dzisiaj kolejna przygoda! Tym razem pośmiejemy się z innych. Będzie to o załodze, która wybrała tyleż niekonwencjonalne, co nieskuteczne sposoby odcumowania.
21.07.2014 zakończył się wyjazd żeglarski z młodzieżą z Piastowskiej Świetlicy Środowiskowej. Cztery dni spędzone nad Zegrzem były wspaniałe – zarówno dla instruktorów z Mariway Sailing Club, jak i dla wszystkich żeglarzy. Nie było czasu na nudę, ciągle działo się coś ciekawego zarówno podczas pływania na żaglówkach jak i wieczorami. Wszyscy chyba najbardziej zapamiętają przechyły i morską bitwę (nieważne kto wygrał, wszyscy i tak byli mokrzy)!
Ten artykuł jest wyjątkowy. Powstał on ku przestrodze. Dlaczego? Aby uświadomić, że do sytuacji trudnych, czy tragicznych na jachcie, może dojść na skutek splotu kilku nieszczęśliwych zbiegów okoliczności, lub serii popełnionych błędów. My mieliśmy dużo szczęścia i cała przygoda zakończyła się szczęśliwie. Jednak niewiele brakowało…
Kontynuujemy rubrykę żeglarskich opowieści z morałem, licząc, że te zabawne historyjki czegoś bohaterów nauczyły, a pozostałych mogą nauczyć. Na żeglarskim szlaku jest wiele pułapek i momentów trudnych, ale większość z nich to efekt prostych błędów z których należy się śmiać. Warto je jednak także poddać krótkiej analizie i traktować jako cenne wskazówki na przyszłość.