Jezioro Pluszne: rejs wędkarsko – żeglarski

IMG_1744Syn dorósł. Nie wiadomo kiedy. Nie tak dawno był całkiem mały, potem trochę większy, lecz w dalszym ciągu mały. Obecnie ma 6 lat z ogonkiem i w zasadzie dalej jest mały, ale jednak dorósł. Któregoś dnia powiedział, że chciałby pojechać ze mną i tylko ze mną (co wyraźnie zaznaczył) na łódkę. Skoro sam podjął decyzję, że chciałby z ojcem popłynąć żaglówką, to znaczy że dorósł. Przynajmniej ja tak to widzę.

Wcześniej wielokrotnie byliśmy wraz z całą rodziną, lub ze znajomymi na rejsie, lecz wyprawa na jezioro Pluszne miała być pierwszą na którą wybraliśmy się tylko we dwóch. Pluszne wybrałem nie bez przyczyny. Po pierwsze nigdy tam nie żeglowałem, po drugie jego wielkość jest w sam raz na weekendowe pływanie, po trzecie leży w okolicach miejscowości Olsztynek, a więc stosunkowo blisko naszego domu, po czwarte chciałem uniknąć tłumów ze szlaku wielkich jezior. Znalezienie łódki nie było problemem. Na Plusznym czarterem zajmuje się w zasadzie tylko jeden pan, który oferuje dwie Sasanki. Cena nie jest może przesadnie atrakcyjna, no ale cóż…

Mini-rejs rozpoczęliśmy w sobotę lekkim popołudniem. W miejscowości wypoczynkowej Pluski zjedliśmy pyszny obiad i zrobiliśmy zakupy, po czym udaliśmy się na przystań. Podczas gdy ja zajęty byłem formalnościami i „zaokrętowaniem”, syn rozłożył wędkę, kazał sobie założyć robaka, zasiadł na pomoście i rozpoczął połów. Siłą rzeczy nasz rejs opóźnił się więc o pół godziny. Złapane trzy niewielkie okonie rozbudziły jego wędkarski „apetyt”. Uznał, że „dziś jest wędkarski dzień, tato„, uzgodniliśmy więc, że jak trochę popływamy, to wieczorem znów połowimy.

Wiatr tego dnia był doskonały 4-5 Beauforta. Rejs po Plusznym rozpoczęliśmy od poznania jego północnej zatoki. Jest ona dość długa. W jedną stronę płynęliśmy z wiatrem, wracaliśmy halsując. Całość zabrała edb85-78nam prawie dwie godziny. Uznałem, że zwiedzimy także drugą zatokę znajdującą się na południowo-zachodnim brzegu, to tzw. Pluszne Małe. Nad tą zatoką zlokalizowane są dwa ośrodki wczasowe, więc w wakacje pewnie jest tu dość gwarno. Teraz było jednak cicho i spokojnie. Jako ciekawostkę warto odnotować fakt, że zdjęcie tej zatoki reklamowało w światowej kampanii Warmię i Mazury jako Cud Natury. Po powrocie na główne rozlewisko jezioro postanowiliśmy znaleźć dobre miejsce na nocleg i na wieczorny połów (dochodziła godzina 19.00). Dobiliśmy do zachodniego brzegu wyspy leżącej na wprost miejscowości Pluski (tzw. Wyspa Bycza) i rozpoczęliśmy wędkowanie. Niestety nic nie brało i po godzinie postanowiliśmy popłynąć na przeciwległy brzeg wyspy, aby tam spróbować szczęścia. Niestety także i tam nam się nie poszczęściło, więc krótko po 21.00 zakończyliśmy połów i poszliśmy spać.

Niedziela była pochmurna. Dzień rozpoczęliśmy śniadaniem podczas którego syn zaproponował, że moglibyśmy trochę połowić: „wiesz tata, chodzi o to żeby sprawdzić czy dziś jest wędkarski dzień„. Zmieniliśmy miejsce postoju i przez kolejną godzinę w przemiłej zatoczce próbowaliśmy coś złapać. Znudzeni brakiem sukcesów uznaliśmy, że nadszedł czas na żeglowanie. Rozłożyliśmy żagle i udaliśmy się w kierunku południowo-wschodniego brzegu. Wiało doskonale – dobra „czwórka”. W trakcie pływania przekazałem ster synowi, aby mu się nie nudziło, no i oczywiście aby doskonalił swoje żeglarskie umiejętności. IMG_1737Myślę, że pojętny z niego uczeń, z kilku sporych przechyłów wyszedł na prawdę zwycięsko. Gdy dopłynęliśmy w okolice rzeki zwanej Kanałem Swaderki, zobaczyliśmy bardzo ładne małe dzikie plaże. Syn poprosił więc, aby zrobić przerwę na kąpiel. Zgodziłem się ochoczo. Gdy już zbudowaliśmy konstrukcję z piasku i patyków, a także popluskaliśmy się trochę, popłynęliśmy dalej – w kierunku ostatniego nie odkrytego miejsca, a więc zatoki leżącej w południowo-wschodniej części jeziora. Wiało od rufy więc po kilkunastu minutach dopłynęliśmy do przewężenia. Robiło się jednak późno (dochodziła 14.00), a mając w perspektywie powrót pod wiatr w wąskiej zatoce, uznałem że lepiej będzie nie dopływać do samego jej końca lecz zatrzymać się gdzieś w połowie na obiad. Podczas gdy ja starałem się przyrządzić coś smacznego z tego co nam zostało, syn zdecydował się sprawdzić, czy aby może w tej części jeziora nie jest czasem prawdziwe wędkarskie „eldorado”. Tym razem udało mu się złapać dwie, czy trzy płocie. Po obiedzie popłynęliśmy w stronę naszego portu aby oddać żaglówkę. Zaczęło mocniej wiać i rozpadało się. Po godzinie dotarliśmy w okolice naszej przystani. Pan właściciel wyszedł na pomost aby pomóc nam przycumować. Nie mieliśmy dużo bagaży, więc wystarczyły 2, lub 3 kursy do samochodu, aby się zapakować. W zasadzie wykonałem je sam, gdyż syn w tym czasie udał się na pożegnalny połów.

Na koniec kilka słów o jeziorze. Pluszne jest sporym jeziorem. W sam raz na dwudniowe leniwe żeglowanie. Wszelkie zakupy można zrobić w miejscowości Pluski. Tu także można odwiedzić którąś z knajp i zjeść coś ciepłego. Jezioro jest bardzo ładne. Wszystkie brzegi porośnięte są lasami. Jest tu też kilka ośrodków wczasowych. W wakacje w okolicach Plusek może być więcej ludzi, ale ci którzy szukają spokoju, mogą znaleźć go w jednej z pięknych zatok, lub w ustronnych miejscach jeziora. Woda w jeziorze jest bardzo czysta, z czego korzystają nurkowie. Zresztą głębiny jeziora są dla nich chyba szczególnie ciekawe, gdyż kryją wiele tajemnic, o czym warto przeczytać w tym artykule: http://nurkowapolska.pl/66,Pluszne-Wielkie-jezioro-pelne-tajemnic-Betonowe-Bombyquot-cz1.html